Nie masz konta? Zarejestruj się | Zaloguj się

Podróż poślubna

Wędkarski miesiąc miodowy

737880_beach_picnic

Zgadnijcie, gdzie w miesiąc miodowy wybierze się zapalony wędkarz ze świeżo poślubioną małżonką?Oczywiście tam, gdzie są dobre łowiska! Właśnie tak było w naszym przypadku… Wspólne wypady nad wodę stanowiły 30% naszych randek, nie wypadało mi zatem zrobić nic innego, jak tylko spakować kije, spławiki, woblery, haczyki i cała resztę.  

Ponieważ Mateusz nigdy nie wędkował nad morzem a i ja marzyłam o Bałtyku, wybraliśmy się do Biura Podróży, w którym liczyliśmy na jakieś oferty dla wędkarzy. Adres biura namierzyliśmy dzięki stronie http://kam.alston.pl/. Mateusz wolał sam się tym zająć, ale ja przekonałam go do tego portalu. Mam do niego wielkie zaufanie! Mój ukochany nie wiedział nawet, jak okazał się on pomocny przy wyborze sukni ślubnej i jak mnie zainspirował w czasie przygotowań do ślubu.

W końcu wybraliśmy ofertę – śliczne drewniane domki w ośrodku tuż nad samą wodą i ruszyliśmy w naszą podróż poślubną. Przez całe dwa tygodnie mieliśmy słoneczną, wakacyjną pogodę. Piękne zachody słońca, cieplutki piasek, rejsy statkiem i … ryby.

O tym, że Ustka to wymarzone miejsce dla wędkarzy przekonywałam się każdego dnia. Mateusz musiał tylko wykupić w bosmanacie zezwolenie na połów. Wędkowaliśmy z molo (15 facetów i ja), wędkowaliśmy w porcie (10 facetów i ja), na „starym molo” na zachodniej plaży, a nawet z falochronów! W Ustce Słupia wchodzi do morza, więc można liczyć zarówno na ryby słodkowodne, jak i morskie. A we wrześniu, gdy troć wchodzi do rzeki, jest to niemalże Mekka dla wędkarzy.

Mateusza najbardziej zaczarowało łapanie śledzi. Trzeba mieć specjalny zestaw złożony z kilku haczyków i oliwki. Gdy śledzie podchodzą w stronę portu, za jednym rzutem można ich wyciągnąć nawet siedem! Niesamowita zabawa! Pierwszy raz w życiu widziałam też tubisy, które tubylcy nazywają „tobiaszami” – cienkie, glistowate i zielonkawe rybki.  

920143_key_west_W naszym domku mieliśmy w pełni wyposażoną kuchnię, więc zabrane z połowu okazy lądowały na patelni. Tak wyglądały nasze kolacje. Na obiady chodziliśmy do malutkiej knajpki u wejścia do portu. Było tam smacznie i tanio. Oprócz wędkowania robiliśmy to, co zwyczajowo robi się nad morzem:  chodziliśmy na długie spacery brzegiem morza szukając muszelek i bursztynów, kupowaliśmy pamiątki, oraz wysyłaliśmy pocztówki do rodziny i znajomych. Gdy nie miałam ochoty na moczenie kija, wylegiwałam się na kocu z książką w dłoni. Przywieźliśmy z podróży poślubnej masę zdjęć, choć szczerze mówiąc, prawie połowa fotek rejestrowała mojego męża z „taaaaką rybą”. Jeden dzień naszego miodowego miesiąca ustanowiliśmy dniem bez wędki.  Mój ukochany jakoś to przeżył.

Z żalem wracaliśmy do domu. Ustka zagościła w naszej pamięci jako cudowne miasteczko, pełne miłych wspomnień. Wracaliśmy tam jeszcze wielokrotnie. Oczywiście, zawsze we wrześniu, gdy troć wchodzi do Słupi…



Komentarze

Paulina i Patryk (2019-03-23 22:51:33)
Ooo podróż poślubna jachtem, nawet tanio https://lik-czarter.pl/cennik-czarter-jachtow-mazury/

Musisz się zalogować, by móc napisać komentarz.

Firma Kamerados Sp. z o.o. realizuje projekt w ramach działania 6.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007 – 2013.
Projekt współfinansowany przez UNIĘ EUROPEJSKĄ ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Innowacyjna Gospodarka - Narodowa Strategia Spójności
Dotacje na innowacje. Inwestujemy w Waszą przyszłość.
Unia Europejska - Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego
facebook